W ciągu ostatnich 2 lat wiele się działo i wciąż się dzieje. Niepokoje i problemy związane z epidemią covid-19 dały się we znaki każdemu z nas. Inflacja zaczyna osiągać poziomy, z jakimi nie mieliśmy do czynienia od kilkudziesięciu lat. Coraz więcej firm traci płynność finansową. Dodatkowo, za naszą wschodnią granicą wybuchła wojna, która ma potencjał „rozlania się” na sąsiednie państwa.
Niestety, wygląda na to że to nie koniec naszych problemów. Na horyzoncie majaczy kolejne niebezpieczeństwo: blackouty.
Blackout, co to takiego?
Jest to kolejne słowo, którego znaczenia wielu z nas dotychczas nie znało, podobnie jak było w przypadku słowa “lockdown”. Słowo “blackout” coraz częściej pojawia się w mediach, zaczynają używać go poważni ludzie i poważne instytucje, także rządowe. Czym więc jest blackout i co to w ogóle znaczy?
Blackout (ang. zaciemnienie) jest określeniem sytuacji, w której dostawy prądu na jakimś terenie są ograniczone lub całkowicie zatrzymane. Taka sytuacja może trwać od kilku godzin do nawet kilku tygodni.
Przedłużający się blackout to bardzo niebezpieczna sytuacja, bo większość zdobyczy naszej technicznej cywilizacji, jakim powierzyliśmy swoje bezpieczeństwo, zdrowie, a często nawet i życie, to urządzenia korzystające z energii elektrycznej. Czy współczesny człowiek może w ogóle przeżyć bez prądu?
Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do używania urządzeń które potrzebują do swojego działania prądu, że nawet nie dostrzegamy jego istnienia. W pewnym sensie, prąd stał się dla nas niewidzialny, tak jak powietrze którym oddychamy. Jeśli jednak chwilę się nad tym zastanowić, to okaże się, że praktycznie wszystko co uważamy za materialną podporę naszej egzystencji, opiera się na elektryczności.

Jest to system zbudowany na systemie. Gdy jeden element zawiedzie, wszystko zawiedzie
Bez prądu nie ma internetu. Nie ma wody w kranach, bo pompy potrzebują prądu do działania. Nie ma ogrzewania, bo piece także potrzebują energii elektrycznej. Nie będzie działał system bankowy, nie wypłacimy pieniędzy z bankomatu, nie zapłacimy kartą w sklepie. Do transakcji finansowych będzie można używać wyłącznie gotówki lub zastępczych środków płatniczych (o których w dalszej części tekstu). Nie zatankujemy nawet samochodu.
Rysuje się nam więc scenariusz armagedonu, porównywalny w swoich konsekwencjach do działań zbrojnych wrogiej armii.
Przyczyny blackoutu
Jakie są więc przyczyny takiego stanu rzeczy? Jest ich przynajmniej kilka.
Po pierwsze, mamy tutaj do czynienia z planowym i celowymi działaniami Federacji Rosyjskiej. Nie jest żadną tajemnicą, że Rosja traktuje dostawy gazu ziemnego do Europy, jako narzędzie wywierania nacisku politycznego i gospodarczego. Pod koniec grudnia 2021 roku, Rosja przykręciła kurek gazociągu Jamal, który jest głównym gazociągiem dostarczającym gaz z Rosji do Europy.

Spowodowało to gwałtowny wzrost cen gazu ziemnego na rynkach światowych. To z kolei doprowadziło do wielu zawirowań na rynkach światowych cen energii i wpłynęło na znaczne podwyższenie cen prądu. W konsekwencji tych działań w Niemczech zbankrutowało kilka firm dostarczających energię. Lecz to dopiero początek problemów.
Drugą przyczyną będzie pokładanie nadmiernego zaufania w tzw. zielonych źródłach energii. W przeciwieństwie do tradycyjnych paliw kopalnych, odnawialne źródła energii o wiele bardziej zależą od warunków pogodowych.
Przykładowo mroźna i bezwietrzna zima może z jednej strony spowodować znaczące spadki mocy dostarczanej energii z elektrowni wiatrowych, a z drugiej strony wywołać wyższe niż normalnie zapotrzebowanie na energię elektryczną, potrzebną na przykład do ogrzewania budynków mieszkalnych. Dlatego ostatnio, ekologiczne zazwyczaj Niemcy wracają do „brudnej” energii uzyskiwanej z węgla.
Szwedzi pod koniec grudnia 2021 roku po raz drugi byli zmuszeni importować energię elektryczną z Polski. Była to powtórka historii z lutego, kiedy to zamknięcie reaktora jądrowego Ringhals 1, w połączeniu z mroźną zimą, doprowadziło do niedoboru energii elektrycznej na szwedzkim rynku.
W rzeczywistości rynek Energetyczny w Europie jest zespołem naczyń połączonych. Czasem to my kupujemy energię z zagranicy, czasem to my ją sprzedajemy. Ostatnio jednak to Polska eksportuje coraz więcej energii elektrycznej, stając się importerem netto.
Mimo oczywistych problemów jakie stwarzają tak zwane zielone źródła energii, Unia Europejska naciska Polskę i zmusza do zamykania kopalni i wyłączania „brudnych” elektrowni, co może jeszcze pogłębić kryzys energetyczny.
Trzecią przyczyną mogą być awarie infrastruktury. Oto przykład z roku 2021. W poniedziałek, 17 maja, o 16:34 doszło do awaryjnego wyłączenia stacji transformatorowej PSE Rogowiec, która odbierała prąd od 10 z 11 bloków energetycznych elektrowni Bełchatów. Doprowadziło to do gwałtownego spadku mocy w polskiej sieci energetycznej, aż o 16%. Uruchomiono liczne procedury awaryjne, między innymi pozyskując niezbędne rezerwy mocy z wielu niewielkich jednostek konwencjonalnych, które stanowiły rezerwę awaryjną. Sprowadzono też energię z kilku krajów europejskich. Skutki tej awarii, było odczuwalne nawet w Turcji i Afryce.

atrubucja: fotopolska.eu
Mimo, że powyższa sytuacja szczęśliwie nie doprowadziła do katastrofy (choć w rzeczywistości było bardzo blisko), to daje nam przedsmak tego co może się zdarzyć w przypadku nałożenia się na siebie kilku niesprzyjających okoliczności: niekorzystnych czynników pogodowych, awarii dużych bloków energetycznych oraz agresywnych działań Federacji Rosyjskiej.
Nie tylko mrozy mogą wywołać problemy z dostarczaniem energii. Podobne efekty może dać także susza, czego mieliśmy przykład w Polsce w 2015 roku. Niski stan wody w rzekach, spowodował wtedy problemy z chłodzeniem elektrowni Połaniec i Kozienice. W konsekwencji elektrownie ograniczyły przesył mocy, co z kolei spowodowało wprowadzenie tak zwanych stopni zasilania w całym kraju (o czym będzie jeszcze w dalszej części artykułu).
Czwartą przyczyną może być tzw. koronalny wyrzut masy (ang. coronal mass ejection, CME). Taka sytuacja miała już miejsce w przeszłości, w roku 1859, na szczęście było to w okresie, w którym elektryczność nie miała jeszcze dla ludzi tak wielkiego znaczenia jak ma dzisiaj. CME może w kilka chwil zniszczyć całą infrastrukturę elektryczną oraz niezabezpieczone urządzenia na bardzo dużym obszarze, a nawet na całej Ziemi. Więcej o tym możesz poczytać tutaj: Słoneczny EMP wywołał globalne anomalie atmosferyczne.

Piątą przyczyną może być tutaj atak terrorystyczny lub militarny na infrastrukturę. Niekoniecznie musi to być atak fizyczny – wystarczy, że ktoś włamie się do systemu teleinformatycznego zarządzającego elektrownią lub kilkoma elektrowniami. W krańcowym przypadku, haker może przejąć całkowitą kontrolę nad elektrownią. Ten scenariusz jest chyba dostatecznie jasny, żebym nie musiał go rozwijać – każdy może sobie sam odpowiedzieć dalszy ciąg.
[AKTUALIZACJA] Wybuch wojny na Ukrainie, sprawił że coraz bardziej realnie rozważamy scenariusz, w którym obce wojska, poprzez atak bronią konwencjonalną lub jądrową, wyłączą elementy naszej infrastruktury energetycznej. Wystarczy, że wróg zaatakuje 3-4 newralgiczne elektrownie na terenie naszego kraju i cofamy się wszyscy do epoki kamienia łupanego, przynajmniej do czasu przywrócenia sprawności sieci energetycznej – a to może potrwać nie wiadomo jak długo.
Jak już wspomniałem wcześniej, cały system energetyczny w Europie, jest zespołem naczyń połączonych i o ile w przeszłości dawaliśmy radę pojedynczym problemom z dostarczaniem i produkcją energii elektrycznej, o tyle nałożenie się na siebie kilku niekorzystnych czynników, może doprowadzić do realnej katastrofy.
Czy brak prądu może doprowadzić Polskę do katastrofy?
Mimo że polscy operatorzy uspokajają twierdząc, że Polsce nie grożą blackouty, to ich zapewnienia w dużej mierze opierają się na możliwości importu energii z krajów ościennych, głównie z Niemiec, Szwecji, Litwy i Ukrainy.
Niestety, wielu z naszych sąsiadów, od których mielibyśmy “pożyczyć” prąd, ma własne problemy związane z niedoborem mocy. Teoretycznie, operatorzy zapewniają, że na taką sytuację też jesteśmy przygotowani, ale osobiście nie do końca ufam tym zapewnieniom.
Wskazówką może być tutaj, opublikowana przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wiadomość na Twitterze, w której dość lakonicznie informuje, jak przygotować się do przerw w dostawie prądu:
Przed blackoutami przestrzegają ostatnio także rządy Niemiec i Austrii.
Austriacki minister obrony oficjalnie ostrzegł przed ogólnoeuropejskimi przerwami w dostawie prądu. Austriacki rząd traktuje potencjalne zagrożenie na tyle poważnie, że rozpoczął nawet publiczną kampanię edukacyjną, aby pomóc ludziom przygotować się na przerwy w dostawie prądu.
Tutaj mamy filmik instruktażowy, przygotowany przez austriacki rząd. Przedstawia on scenariusz ewentualnego blackoutu i omawia sposoby na przetrwanie. Film został dodany na YouTube w październiku 2021 roku.
Co ciekawe, Austriacy zalecają aby w domu były zapasy żywności na co najmniej 2 tygodnie, więc jest tutaj opisany scenariusz kryzysu, który może potrwać przynajmniej kilkanaście dni.
Także rządy Hiszpanii i Szwajcarii ostrzegały przed możliwością wystąpienia blackoutów.
Gdy weźmiemy pod uwagę powyższe fakty, musimy przyznać, że zagrożenie blackoutem jest realne i nie można go ignorować.
Jak przeżyć bez prądu?
Niezależnie jak poważnie traktujesz zagrożenia które niosą ze sobą blackouty, to zawsze warto być przygotowanym na najgorszą ewentualność. Trzeba sobie uświadomić, że przedłużająca się przerwa w dostawie energii elektrycznej, spowoduje – przynajmniej na jakiś czas – praktyczny upadek cywilizacji oraz narastającą anarchię.
Im dłużej to potrwa, tym będzie gorzej. O ile kilkugodzinne przerwy w dostawie prądu mogę czasem przejść prawie niezauważone, o tyle kilkudniowe, a tym bardziej kilkutygodniowe blackouty, będą stanowiły bardzo poważne niebezpieczeństwo dla naszego zdrowia i życia.
W dalszej części tekstu dowiesz się co możesz zrobić już teraz, żeby przygotować się na przeżycie w świecie bez prądu.
Możliwy scenariusz wydarzeń w Polsce w przypadku przedłużającego się braku prądu.
W Polsce, w razie niedoboru energii elektrycznej mamy przygotowane procedury wprowadzania różnych stopni zasilania od 11 do 20. Stopnie te dotyczą w praktyce głównie zakładów pracy których limit został zakontraktowany powyżej 300 kW. Ograniczenia stopni zasilania nie dotyczą gospodarstw domowych. Nie podlegają im także:
- szpitale i inne obiekty ratownictwa medycznego;
- obiekty wykorzystywane do obsługi środków masowego przekazu o zasięgu krajowym;
- porty lotnicze;
- obiekty międzynarodowej komunikacji kolejowej;
- obiekty wojskowe i energetyczne;
- obiekty dysponujące środkami technicznymi służącymi zapobieganiu lub ograniczaniu emisji, negatywnie oddziaływujących na środowisko.
Jeśli powyższe ograniczenia nie przyniosą spodziewanych efektów, następnym krokiem może być wyłączanie większych lub mniejszych obszarów kraju. Na pierwszy ogień pójdą wsie i małe miasteczka, czy nawet całe powiaty, w mniej ważnych strategicznie i bardziej odludnych rejonach Polski. Następne w kolejności będą średnie miasta, następnie duże miasta, a na końcu sama stolica.
Oczywiście, absolutny priorytet będzie miała infrastruktura o znaczeniu strategicznym, co oznacza, że najpierw zostanie wyłączony prąd w Twoim mieszkaniu, a dopiero w dalszej kolejności w pobliskiej jednostce wojskowe czy szpitalu.
Brak prądu jak wojna – jak się przygotować?
W dalszej części tekstu, będę gdzieniegdzie korzystał z cytatów wypowiedzi Bośniaka, który w latach 1992 – 1995 przeżył piekło wojny na Bałkanach i przetrwał rok w mieście odciętym od świata – bez prądu i cywilizacji. Sytuacja którą opisuje, w bardzo wielu aspektach przypomina możliwy scenariusz przedłużającego się blackoutu.
Skorzystam także z porad anonimowego pracownika GRU ukrywającego się pod pseudonimem Szop. Tłumaczenie jest trochę toporne, ale dostatecznie zrozumiałe.
W pierwszych godzinach blackoutu ludzie będą zakładać, że jest to chwilowy problem, że zaraz “ktoś to naprawi” i wszystko wróci do normy. Fajnie jeśli tak się stanie. Jeśli jednak tak nie będzie, warto wybrać się do sklepu na awaryjne zakupy – im szybciej tym lepiej:
Jest sens kupić jedzenie w pierwszym dniu, kiedy jeszcze sprzedają; później sklepy zamkną, a cały personel zacznie wszystko rozkradać.
Oczywiście nie będą działały terminale płatnicze, więc nawet jeśli na swoim koncie bankowym, będziesz miał miliony, to nie kupisz za nie ani bochenka chleba. Na taką sytuację warto trzymać w bezpiecznym miejscu jakąś kwotę gotówki.
Jak słusznie zwrócił na to w komentarzu Marek, w razie braku prądu nie będą działały też w większości kasy fiskalne, chyba że punkt sprzedaży dysponuje własnym zasilaniem awaryjnym lub kasą mobilną. Myślę, że spora część sklepów dysponuje awaryjnym zasilaniem kas fiskalnych, poza tym w razie jakiejś większej „zadymy” sprzedawcy będą prawdopodobnie mniej zwracać uwagę na ścisłe przestrzeganie przepisów. Dlatego gotówka na pewno się przyda, przynajmniej w początkowym okresie.
Weź także pod uwagę, że – ze względu na szalejącą ostatnio inflację – takie trzymanie gotówki “pod materacem”, nie jest zbyt opłacalne. Przykładowo, jeśli inflacja wynosi 10% rocznie, a Ty schowasz sobie 500zł, to po roku takiego przechowywania pieniędzy, Twoje 500 zł będzie miało realną wartość nabywczą 450 zł.
Mimo tego myślę, że 500 zł (przynajmniej na początku 2022 roku), jest rozsądną kwotą “na głowę”. To znaczy jeśli Twoja rodzina liczy łącznie 4 osoby, to – moim zdaniem – rozsądnie będzie w ten sposób przechowywać 2000 zł w gotówce. Ze stratami inflacyjnymi w tym wypadku należy się pogodzić. Dodatkowo, w razie długotrwałego blackoutu, pieniądze bardzo szybko stracą wartość, więc nie opłaca się przechowywać dużych kwot w gotówce.
Jak poradzić sobie z mrozem bez prądu?
Jeśli awaria zasilania wypadnie w czasie mroźnej zimy to mamy kolejny problem: brak ogrzewania. Wiele pieców do działania wymaga zasilania elektrycznego, a na pewno wymagają go piece gazowe. Budynek przez jakiś czas będzie “trzymał” ciepło, więc temperatura wewnątrz będzie wyższa niż na zewnątrz, ale im dłużej będzie trwała taka sytuacja, tym zimniej będzie się robiło wewnątrz.
O ile temperatury do około 0 °C można jeszcze jakoś wytrzymać po prostu ciepło się ubierając, to już mrozy na poziomie -20 °C i niżej, bez ogrzewania, na dłuższą metę okażą się dla Ciebie zabójcze. Jeśli mieszkasz w bloku, to Twoje opcje są ograniczone – rozpalanie ogniska w salonie oczywiście wchodzi w grę, ale gdzie i którędy wypuścisz dym? Otworzysz okna, żeby jeszcze bardziej wyziębić wnętrze? Co z opałem? Na jak długo wystarczy kuchenny stół i krzesła?
Prawda jest taka, że Twoje opcje są najbardziej ograniczone, gdy mieszkasz w dużym mieście, w bloku. Ostatnie wydarzenia na Ukrainie dowodzą niezbicie, że duże miasta są często śmiertelną pułapką dla ludności cywilnej, dlatego jeśli tylko możesz uciekaj z miasta – im wcześniej tym lepiej.
Jeśli zdecydujesz się w mieście pozostać, to praktycznie jedynym rozsądnym rozwiązaniem problemu ogrzewania bez prądu, będzie wcześniejszy zakup mini piecyka na gazowe kartusze lub modelu podłączanego do butli gazowej.
Mi udało się znaleźć taki piecyk. Nie tylko grzeje, ale można także gotować na nim posiłki, działa na kartusze, ma też możliwość podłączenia do butli gazowej (po dokupieniu odpowiedniego zaworu). Taki piecyk ma jednak niewielką wydajność i można nim skutecznie ogrzewać tylko małe pomieszczenia. Aby zminimalizować straty ciepła, wyznacz sobie jakieś pomieszczenie, które będzie ogrzewane i w którym będziesz spędzał najwięcej czasu. Uszczelnij czym się da drzwi i okna, aby straty ciepła były tam jak najmniejsze.

Ważna rzecz: pomieszczenie w którym używamy takiego piecyka, należy regularnie wietrzyć. Najlepiej robić to przynajmniej bezpośrednio przed spaniem. Dla pewności, możesz też zaopatrzyć się w czujnik czadu i gazu.
Oczywiście, należy “przetrzepać” szafę i ciepło się ubrać. Jeśli trzeba, to załóż nawet 3 kurtki, 5 swetrów, a na wszystko nałóż garnitur z wesela. Owiń się kołdrą, kocem i czymkolwiek, co zapewni Ci lepszą izolację termiczną. Tutaj bardzo przydatna okaże się folia NRC, w którą warto zaopatrzyć się zawczasu. Jest ona bardzo tania (jedna płachta na Allegro kosztuje niecałe 3 zł) i stanowi bardzo skuteczną ochronę przed utratą bezcennego ciepła.
Niemiecki Urząd Ochrony Ludności i Pomocy na Wypadek Katastrof proponuje nawet taki patent ze świeczkami i doniczką:
Trzeba robić wszystko, co tylko w naszej mocy, żeby przetrwać trudne chwile, lepiej jednak wcześniej się na nie przygotować.
Woda bez prądu
Ci z nas, którzy nie mają swojego niezależnego ujęcia wody pitnej, będą mieli kolejny poważny problem. Człowiek może przeżyć bez wody maksymalnie kilka dni, a wody w kranach bez prądu nie będzie. Dorosły człowiek potrzebuje około 2-3 litrów tego drogocennego płynu na dobę. Łatwo więc sobie policzyć, że do samych celów spożywczych, przez tydzień, czteroosobowa rodzina będzie potrzebowała od 56 do 84 litrów wody. To całkiem sporo.
Sprawę wody pitnej należy dobrze zaplanować i przemyśleć. Dużo zależy od okoliczności i miejsca w którym mieszkasz. Jeśli mieszkasz na wsi, to Twoja sytuacja będzie prawdopodobnie lepsza niż mieszkańca miasta. W wielu przypadkach będziesz mieć dostęp do studni lub naczyń zbierających wodę deszczową.
Także rzeki i strumienie na wsiach, na ogół są mniej zanieczyszczone niż rzeki w miastach. W większości przypadków wodę z takiego źródła – jeśli nie ma w niej jakichś szkodliwych chemikaliów – możesz pić w miarę bezpiecznie po przegotowaniu.
Mimo to zalecam, aby taką wodę przed przegotowaniem dodatkowo przefiltrować. Taki filtr możemy zbudować sami, możemy też kupić gotowy. Na rynku dostępnych jest wiele modeli filtrów turystycznych w różnych konfiguracjach, jednak nawet najprostszy umożliwia bardzo skuteczną filtrację wody, oczyszczając ją z zabrudzeń mechanicznych i biologicznych.
