Można powiedzieć, że ludzie używają ognia od samego początku swojej historii. Ogień daje ciepło, pozwala przyrządzić posiłek, odpędza komary i dzikie zwierzęta. W sytuacjach ekstremalnych umiejętność rozpalenia ogniska oraz wiedza na temat tego, jaki rodzaj ogniska sprawdzi się najlepiej w danej sytuacji, może być kluczowa dla przeżycia. Istnieje całkiem sporo różnych typów ognisk, skupię się tutaj jednak na 8 - moim zdaniem - najważniejszych.
Różne rodzaje ognisk mają różne nazwy, zależnie od regionów świata, języka, a nawet lokalnych naleciałości językowych. Z tego powodu będę podawał różne ich nazwy, stosowane zamiennie.

Bezpieczeństwo
Zanim przejdziemy do konkretnych ognisk, kilka słów o tym, jak je palić bezpiecznie.
- Sprawdź stopień zagrożenia pożarowego. Kiedy od dawna nie padało, ściółka jest sucha jak pieprz i zajmuje się od jednej iskry, więc zerknij na aktualną mapę na stronie Instytutu Badawczego Leśnictwa, a przy najwyższym, III stopniu ogniska po prostu nie rozpalaj.
- Przygotuj miejsce. Oczyść ziemię z suchych liści, igliwia i trawy aż do gołej gleby, mniej więcej na półtora metra wokół paleniska. Nie pal pod nisko zwisającymi gałęziami, a przy silnym wietrze po prostu odpuść.
- Woda i łopatka pod ręką. Zanim zapalisz zapałkę, postaw obok ogniska pełny pojemnik z wodą i miej przy sobie saperkę. Kiedy iskra przeskoczy na ściółkę, nie będzie czasu na spacer do strumienia.
- Nie zostawiaj ognia samego. Nawet na chwilę i nawet jeśli to najda, która pali się godzinami. Ktoś zawsze przy nim czuwa, a gdy wszyscy idą spać albo ruszają dalej, ognisko trzeba zgasić. Jak to zrobić porządnie, piszę na końcu tekstu.
Wiem, brzmi to trochę jak regulamin. Ale pożar lasu od własnego ogniska to nie jest przygoda, o której chciałbyś potem opowiadać przy kolejnym 😉
Palenisko Dakota, zwane także Dakota fire hole lub Dakota smokeless fire pit
Dakota fire hole to wydajny i prosty sposób palenia ogniska. Nie wytwarza w ogóle lub prawie w ogóle dymu. Aby rozpalić Dakota fire, należy wykopać w ziemi 2 połączone ze sobą dołki: jeden na materiał palny, a drugi, od strony, z której wieje wiatr, w celu zapewnienia odpowiedniego ciągu powietrza1. (Wybierz miejsce bez korzeni i torfu, najlepiej z gruntem mineralnym, bo żar potrafi przejść po korzeniach pod ziemią i wyjść na powierzchnię daleko od ogniska, nawet po kilku dniach. Po wszystkim palenisko zalej wodą, przekop i zasyp.) Umieszczamy rozpałkę i podpałkę w otworze paleniska, a na wierzchu kładziemy właściwy materiał palny, a następnie podpalamy.

W ognisku Dakota ogień pali się w głębi paleniska, a powietrze wpada do niego od dołu bocznym tunelem. Tworzy się w ten sposób stały i jednolity strumień powietrza “zasysanego” z otworu wentylacyjnego. Działa to na podobnej zasadzie jak kominki lub piece (choćby piec rakietowy), wytwarzając tzw. cug. Ponieważ powietrze swobodnie przepływa wokół paliwa, uzyskuje się prawie całkowite spalanie, w wyniku czego powstaje ogień, który pali się silnie i gorąco, z niewielką ilością lub nawet bez dymu. Z tego powodu ognisko Dakota znane jest też pod nazwą ognisko bez dymu.
Palenisko Dakota jest ogniskiem, którego płomień, schowany w ziemi, jest z daleka słabo widoczny, daje niewiele dymu i jest łatwiejsze do rozpalenia w warunkach silnego wiatru. Dlatego też używane jest często w warunkach bojowych oraz w sytuacjach, w których nie chcemy, aby nasz ogień był łatwo wykryty i zauważony.
Zalety
- płonie bez dymu
- nie rzuca się w oczy
- można na nim gotować
- łatwe w rozpaleniu
- można je rozpalić nawet przy bardzo silnym wietrze
- zużywa mniej drewna niż ognisko na powierzchni
Wady
- trudne w przygotowaniu
- może wymagać narzędzi
Jak zrobić ognisko Dakota, czyli ognisko w ziemi?
Ognisko Dakota to w gruncie rzeczy ognisko w dole, tyle że z osobnym kanałem na powietrze. Na schemacie wyżej wygląda to prosto. Najwięcej roboty jest z kopaniem, a w twardym gruncie bez saperki się nie obejdzie. Kolejność jest taka:
- Sprawdź, skąd wieje wiatr. Kanał na powietrze kopiesz od strony nawietrznej, czyli od tej, z której wieje1. Wtedy wiatr sam wpycha powietrze pod ogień i ciąg jest mocniejszy.
- Wykop dół na ogień. Garnek ma się oprzeć o krawędzie dołu, a ogień zostać pod nim, więc szerokość dołu dopasuj do garnka, którego używasz. Darń zdejmij w jednym kawałku i odłóż na bok, przyda się przy zasypywaniu.
- Wykop kanał na powietrze. Od strony wiatru, niedaleko pierwszego dołu, wykop drugi, węższy dół, a przy dnie połącz oba doły krótkim tunelem. Pas nieruszonej ziemi między otworami zostaw, bo to on robi z kanału tunel.
- Rozpal. Na dno paleniska włóż rozpałkę i podpałkę, na nie drobne patyki, i podpal. Grubsze drewno dokładaj dopiero wtedy, gdy ogień złapie ciąg.
Po co ten cały wysiłek? Ogień schowany w ziemi gorzej widać, mocny ciąg sprawia, że dymi mniej niż zwykłe ognisko, a ciepło skupione pod garnkiem szybciej zagotuje wodę i zje mniej drewna7. Tylko nie traktuj nazwy „ognisko bez dymu” zbyt dosłownie. Wilgotne drewno zadymi także w Dakocie, a żadne ognisko nie jest w stu procentach niewidoczne 😉
Ognisko Dakota w praktyce, czyli jak wyszło u mnie
Jesienią wykopałem taką dakotę na działce, tego samego wietrznego dnia, w którym testowałem ognisko od góry (o nim niżej, przy piramidzie). Chciałem sprawdzić, czy to wszystko działa poza schematem. Działa, ale po drodze zaliczyłem kilka wpadek 😉
Pierwsza wyszła już przy kopaniu. Na głębokości około 40 cm trafiłem na kamienie i dalej szpadel po prostu nie wchodził. Doszedłem tak głęboko, jak się dało, ale dół na ogień ma niecałe pół metra głębokości i moim zdaniem przydałoby mu się trochę więcej. Podejrzewam, że w głębszym dole ciąg byłby jeszcze lepszy. Tragedii jednak nie było, bo ogień i tak się palił.

W dole ułożyłem ogień od góry, tak jak przy piramidzie: grubsze kawałki na dno, drobne patyki na wierzch. Dakotę rozpala się na tych samych zasadach co każde inne ognisko, więc ułożyć w niej możesz dowolny stos. Ja wybrałem właśnie ten.
Na liście zalet stoi „łatwe w rozpaleniu” i „można je rozpalić nawet przy bardzo silnym wietrze”. Tego dnia wiało porządnie, a ja i tak musiałem się wspomóc podpałką do grilla. Tych dwóch punktów bez zastrzeżeń więc bym nie podpisał, chyba że z zastrzeżeniem, że faktycznie łatwiej było je rozpalić niż ognisko, które stałoby bez osłony. Mimo wszystko jednak, przynajmniej przy tej głębokości, jaką udało mi się osiągnąć, wiatr miał wpływ na proces rozpalania.

Za to kiedy już się rozpaliło, naprawdę hulało, nawet trochę za bardzo. Najciekawiej było przy dokładaniu. Położyłem na wierzch kilka gałęzi i zajęły się same, bez dmuchania. Dmuchał za mnie kanał na powietrze. Myślę, że bez tego kanału ogień w takiej dziurze paliłby się dużo gorzej, a może wcale, bo w samym dole nie ma wymiany powietrza.

Z dymem było tak, jak pisałem wyżej. Kiedy ogień już się palił, z boku prawie nie było widać, że coś się w tym dole dzieje. Przez większość czasu prawie go nie było, choć od czasu do czasu coś się z dołu ulotniło. Ognisko „bez dymu” to więc nie jest, ale ognisko jest niskie i nie daje tyle blasku co zwykłe, więc z daleka faktycznie trudno je wypatrzyć.
Punkt „można na nim gotować” potwierdzam i to bez kombinowania z podpórkami. Nad dołem położyłem kawałek metalowej siatki (w terenie wystarczą poprzecznie położone, świeżo ucięte patyki), przytrzymałem ją dwoma wbitymi w ziemię patyczkami, żeby się nie zsunęła, i upiekłem na niej dwie pyszne kulki ciasta chlebowego, nadziewanego serem Gouda. Ogień był mocny, więc jedzenie lepiej kłaść bliżej brzegu, a nie nad samym środkiem. Jedna kulka się rozleciała i przykleiła do siatki, druga wyszła chrupiąca, z roztopionym serem. Połowiczny sukces.

Po wszystkim zgasiłem dakotę konewką i nie żałowałem wody. W dole było parę korzeni. Co prawda zielonych, ale były, a żar potrafi przejść po korzeniach pod ziemią i wyjść na powierzchnię daleko od ogniska, nawet po kilku dniach. Na działce woda stała pod ręką, w plenerze nie miałbym takiego komfortu.
Na koniec zasypałem oba otwory i przykryłem odłożonymi wcześniej na bok kępkami trawy. Liczyłem, że po zasypaniu nie zostanie praktycznie żaden ślad, i tu popełniłem drugi błąd. Ziemię przy kopaniu odrzucałem za daleko, więc potem musiałem ją przeciągać z powrotem do dziury. Część się rozsypała i zrobiło się więcej bałaganu, niż mogło być. Odkładaj ją tuż obok dołu. Ślad po palenisku jednak widać, choć niewielki. Myślę, że do wiosny zniknie.
Czy polecam? Tak, zwłaszcza tam, gdzie nie chcesz się rzucać w oczy i nie chcesz zostawić po sobie śladu. Tylko kop głębiej niż ja i miej pod ręką coś na rozpałkę 😉
Ognisko stożkowe, ognisko tipi (nieprawidłowo nazywane też “ognisko wigwam”)
Ognisko typu tipi jest jednym z najprostszych i najbardziej popularnych typów ognisk. Można je przygotować niemal z każdego materiału palnego, jaki mamy aktualnie pod ręką. Ognisko stożkowe to pierwszy rodzaj ogniska, którego rozpalania uczą się dzieci. Płonie jasnym, ciepłym płomieniem i radzi sobie nawet z wilgotnym drewnem1.
Ze względu na swoją konstrukcję, materiał palny może nie ulec całkowitemu spaleniu. Ogień w ognisku stożkowym płonie od dołu do góry i bardzo często “produkuje” kłęby dymu, zwłaszcza gdy palimy wilgotnym drewnem. Czasem taki dym może być czynnikiem pożądanym, na przykład w miejscu gdzie roi się od komarów.
Ognisko tipi wymaga też ciągłego nadzoru. Ma tendencję do “przemieszczania się” i trzeba go pilnować. Nie nadaje się też do gotowania, gdyż brak w nim powierzchni, na których można by było pewnie postawić garnek, czajnik lub patelnię. Ten problem można jednak rozwiązać budując trójnóg, na którym zawiesimy kociołek do gotowania.
Ten typ ogniska spala się bardzo szybko i wymaga ciągłego dokładania paliwa. Najbardziej nada się w sytuacjach, gdy musimy szybko się ogrzać lub wysuszyć siebie i ubrania.
Jak rozpalić ognisko typu tipi?
Sprawa jest prosta: na spodzie układamy podpałkę, a nad nią budujemy konstrukcję z gałęzi i patyków w kształcie stożka. Zaczynamy od drobniejszych gałęzi i kończymy na grubszych drągach.

Porada: wbij kilka elementów podtrzymujących konstrukcję ogniska w ziemię, dzięki czemu ognisko nie będzie tak łatwo zapadać się pod własnym ciężarem podczas spalania.
Zalety
- łatwe w przygotowaniu
- nie wymaga narzędzi
- nie wymaga większych przygotowań
- łatwe w utrzymaniu ognia
Wady
- szybko spala drewno
- wymaga ciągłego dokładania
- może kopcić
Ognisko tipi w praktyce, czyli jak wyszło u mnie
Tipi rozpalałem już wiele razy, ale tym razem warunki były mniej wygodne. Jesienią, na działce, z mokrego drewna drzew liściastych, bo niedawno padało. Na rozpałkę poszła kora brzozy, którą zebrałem tego samego dnia w lesie. O tym, jak się pali sucha, a jak mokra, piszę osobno w tekście o rozpałce z kory brzozy.
Budowa była dokładnie taka jak na schemacie wyżej. W środku, na samym dole, kupka kory brzozy. Wokół niej najcieńsze patyki, a im dalej od środka, tym grubsze i dłuższe, bo muszą się na czymś oprzeć. Na sam koniec najgrubsze drągi.

Przy układaniu pilnowałem, żeby między patykami zostały szpary. Do ognia potrzebne są trzy rzeczy, czyli paliwo, ciepło i tlen, tak zwany trójkąt ognia. Bez któregokolwiek z nich ognia nie ma, a zbyt ciasno ułożony stos sam by się udusił.

Kształtem przypomina to tipi, czyli stożkowy namiot ze skór, w którym mieszkali Indianie z prerii. Stąd nazwa. Z wigwamem ma za to niewiele wspólnego, bo wigwam to kopułowa chata z wygiętych żerdzi, kryta korą albo matami, którą stawiały ludy z lasów na północnym wschodzie Ameryki.9
Korę podpaliłem od dołu, sięgając między drągami, i po chwili się zajęła. Od niej zajęły się najmniejsze patyki, od nich coraz grubsze i tak dalej. Punkt o wilgotnym drewnie z opisu wyżej potwierdzam, przynajmniej przy korze brzozy jako rozpałce.
Potwierdzam też punkt „może kopcić”. Ognisko jeszcze się dobrze nie zaczęło palić, a już było pełno dymu, a mokre gałęzie tylko go dokładały. Na działce to żaden problem, ale jeśli nie chcesz zdradzać swojej obecności, tipi nie jest najlepszym wyborem, w takim wypadku lepiej poświęcić trochę czasu na zbudowanie ogniska Dakota. Kiedy ogień się rozbujał, kopciło dużo mniej. Sprawdziła się też stara zasada, że niezależnie od tego, po której stronie ogniska staniesz, dym i tak poleci na Ciebie 😉

Popełniłem też jeden błąd. Kiedy podpalałem, wiatru prawie nie było, ale chwilę później trochę się zerwał i wtedy wyszło, że zapaliłem stos od złej strony. Powinienem był podpalić go od strony, z której wiało, wtedy ogień przeszedłby równo na drugą stronę. Tipi ma jednak tę zaletę, że tam, gdzie paliwo się wypala, stożek po prostu się zawala, a niespalone jeszcze drągi same zsuwają się w ogień. Wyrównuje się to więc samo.
Przez kilka pierwszych minut niczego nie ruszałem. Najdrobniejsze patyki na dole się wypaliły, a ognisko dalej stało. Gałęzie wyżej nie zajmowały się od razu, tylko schły nad ogniem i czekały na swoją kolej. Po kolejnych kilku minutach musiałem jednak trochę pomóc. Suchy materiał ze środka się wypalił, a zewnętrzne gałęzie były jeszcze za mokre, więc przełożyłem kilka szczap. Dosłownie pół minuty pracy i dalej paliło się bez problemu. Punkt „łatwe w utrzymaniu ognia” zaliczam więc z małym zastrzeżeniem.
Kiedy przyszedł na to odpowiedni moment, dołożyłem dwa większe kawałki drewna, nadpalone przy poprzednim ognisku. Położyłem je nad ogniem, a nie w nim, żeby nie zdusić ognia odcinając mu dopływ tlenu. Jeśli nałożysz od razu za dużo, ogień straci dostęp do powietrza i zgaśnie. Tak ułożone polana trochę się wędzą, schną i nadpalają, a potem zajmują jedno od drugiego.

Wady z listy wyżej też się zgadzają. Jeśli chcesz, żeby tipi paliło się długo, musisz cały czas dokładać. Mnie to akurat pasowało, bo tego dnia i tak paliłem przycięte gałęzie z działki 🙂
Najda, nazywana też nodia, nojda, Siberian log fire lub ogniskiem syberyjskim
Jest to bardzo ciekawy rodzaj ogniska. Ten sposób palenia ognia został prawdopodobnie „wynaleziony” na Syberii, znany jest jednak także na wielu innych obszarach, między innymi w Skandynawii oraz Ameryce Północnej. Występuje też w kilku różnych odmianach, czy to jeśli chodzi o układ materiału palnego, czy o sposób rozpalania.
W uproszczeniu, ognisko typu najda, to dwa (lub więcej w innych wersjach) równolegle położone na sobie pniaki.
Najda jest ogniskiem, które ma służyć głównie do ogrzania miejsca spoczynku. Po odpowiednim przygotowaniu, pali się długo (nawet 8-10 godzin, zależnie od grubości kłód i gatunku drewna) i wymaga tylko rzadkiego doglądania, dzięki czemu można przespać całą noc w jego pobliżu (chcesz wiedzieć ile można wytrzymać bez snu?), bez konieczności dokładania. Ma ono jednak także swoje wady.
Po pierwsze, w większości wariantów nie nadaje się do gotowania. Jeśli więc chcielibyśmy przygotować sobie ciepły posiłek, to powinniśmy rozpalić drugie, bardziej „tradycyjne” ognisko. Po drugie, przygotowanie najdy jest bardzo pracochłonne, może zająć nawet 2 godziny. No i po trzecie, aby rozpalić ognisko w stylu syberyjskim, potrzebujemy narzędzi - przynajmniej siekiery lub toporka, a najlepiej także i piły.
Jak przygotować ognisko najda?
W najbardziej podstawowej wersji, będziemy potrzebowali dwóch pni o średnicy przynajmniej 20 cm (oczywiście im większa średnica, tym dłużej będzie się paliło nasze ognisko). Należy upewnić się, że drewno, którego chcemy użyć do rozpalenia najdy, jest suche. W przeciwnym razie, może nie udać się nam w ogóle rozpalić ognia, a nawet jeśli się nam poszczęści, to drewno będzie strzelać iskrami jak z karabinu, co nie jest idealną sytuacją gdy śpimy w śpiworze z łatwopalnego materiału.
Najbardziej „strzelają” drzewa iglaste, ze względu na dużą zawartość żywicy i olejków eterycznych. Z drugiej strony palą się one - z tego samego powodu - najlepiej. Chyba najbardziej „strzelającym” drzewem jest świerk. Najlepszym kompromisem między palnością a „niskostrzelnością” jest prawdopodobnie sosna. Należy się tylko upewnić, że jest ona sucha, także w środku. Dlatego do rozpalenia najdy, najlepiej użyć drzewa, które jest uschnięte, ale ciągle stoi pionowo, bez bezpośredniego kontaktu z gruntem i ściółką leśną. Pamiętaj tylko, że ścinanie suchego drzewa jest operacją niebezpieczną i należy tutaj zachować daleko idącą ostrożność (uschnięte drzewo potrafi złamać się w nieoczekiwanym miejscu, a z korony spadają suche konary - nie rób tego w pojedynkę, sprawdź, w którą stronę drzewo jest przechylone, i zawczasu przygotuj sobie drogę odejścia).
Gdy już wybraliśmy kandydata na nasze ognisko, przystępujemy do przygotowania najdy. Należy uciąć dwie kłody o długości mniej więcej naszego ciała, usunąć wystające gałęzie oraz luźne kawałki kory. Następnie - za pomocą piły i siekiery - na całej długości obu pni ciosamy płaską powierzchnię. To wypłaszczenie umożliwi nam łatwe ułożenie rozpałki.
Gdy mamy już przygotowane nasze pniaczki, układamy jeden wypłaszczeniem do góry. Układamy na tym wypłaszczeniu rozpałkę. Musi jej być dużo i powinna być też dobrej jakości. Jedną z najlepszych dostępnych w lesie rozpałek jest kora brzozy (zbieraj ją z martwych, leżących pni, nie zdzieraj z żywych drzew) oraz suche gałęzie drzew iglastych. Można też użyć suchej trawy. Dobrym pomysłem jest też zachowanie wiórów, które uzyskaliśmy, tworząc płaskie powierzchnie, o których pisałem wcześniej. Podkreślę jeszcze raz - to bardzo ważne, żeby podpałka była jak najlepszej jakości, bo od tego w dużej mierze zależy sukces naszego przedsięwzięcia.
Podsumujmy więc dotychczasowy postęp naszych prac. Mamy dwa suche sosnowe pniaki, długości około 1,8 m i średnicy 20 cm. Oba są oczyszczone z gałęzi i na obu mamy wystrugane na całej ich długości odpowiednie wypłaszczenia. Jeden z pni leży wypłaszczeniem do góry. Na tym wypłaszczeniu układamy - na całej długości pniaka - warstwę podpałki, złożonej z kory brzozowej, suchych gałązek drzew iglastych oraz wiórów powstałych z dotychczasowej obróbki.
Żeby nasze ognisko rozpaliło się bez przeszkód, niezbędne będzie zapewnienie odpowiedniej cyrkulacji powietrza w szczelinie między pniami, tam gdzie aktualnie leży nasza podpałka. Osiągniemy to kładąc w poprzek dwa dystansujące patyki, o średnicy - na oko - 5 cm. Układamy je w tej samej odległości od środka, bliżej końców pni, tak aby cała konstrukcja zachowała stabilność2.
Teraz ostrożnie kładziemy na górę drugą kłodę, tym razem wypłaszczeniem do dołu. W tym momencie nasza konstrukcja powinna wyglądać tak: dwa pniaki, jeden na drugim, między nimi podpałka i dystansujące patyki.
Aby poprawić stabilność ogniska, które będzie w miarę spalania zmieniać swój środek ciężkości, wbijmy jeszcze podpórki, które zabezpieczą nas przed sturlaniem się górnego pniaka. Należy je wykonać z grubych i świeżych gałęzi, żeby wytrzymały jak najdłużej zanim się przepalą. Można też wbić obok nich kolejne, w większej odległości, które będą stanowiły dodatkowe zabezpieczenie. Podpórki należy wbić pod niewielkim kątem, niemal pionowo w ziemię, w ten sposób, aby ich górna część podtrzymywała górny pniak. Zminimalizuje to szanse na ich szybkie przepalenie.

Podpalamy naszą najdę!
Nadejszła wiekopomna chwila, czas na podpalenie ogniska. Staramy się równomiernie rozłożyć ogień i czuwać nad tym, żeby płonął na całej długości, zwracając szczególną uwagę na końcówki styku pniaków, bo tam na ogół najtrudniej utrzymać ogień. Jeśli styk na końcówkach nie będzie odpowiednio rozpalony, utworzy nam się „łódka” wypalona w środku i ognisko zgaśnie.
Pamiętaj - cały pomysł tego rodzaju ogniska, opiera się na szczelinie, jaka tworzy się między dwoma płonącymi pniakami. Jeśli będzie ona zbyt mała lub zbyt duża (albo w ogóle jej nie będzie) to ognisko nie będzie się palić. Właśnie po to dołożyliśmy dystansujące patyki, które - gdy już ogień zapłonie na dobre - można usunąć.
To tyle. Od tego momentu, gdy ognisko pali się już równomiernie na całej długości bez naszej ingerencji, jesteśmy „urządzeni”. Ogień powinien płonąć długo, nawet 8 godzin albo i dłużej. Możemy ułożyć śpiwór wzdłuż ognia i korzystać z ciepła przez całą noc (ale w takiej odległości, żeby nie dolatywały do niego iskry - śpiwór i namiot z syntetyku łatwo przepalić jedną iskrą. Jeśli jest Was kilka osób, śpijcie na zmianę, żeby ktoś zawsze pilnował ognia, a przy suchej ściółce najdy w ogóle nie rozpalaj). Pamiętaj też, że najda nie powinna raczej płonąć jasnym ogniem, bo zbyt szybko się wypali. Chodzi nam raczej o ciepły, jednostajny żar, bez płomienia. (Rano, zanim ruszysz dalej, rozsuń kłody, zalej je wodą, przemieszaj żar i zalej jeszcze raz - grube pnie potrafią żarzyć się godzinami.)
Inne wersje najdy
Opisana przeze mnie procedura nie jest jedyną możliwością rozpalenia najdy. Istnieją też inne sposoby.
Można na przykład najpierw rozpalić podpałkę, a dopiero później, gdy ogień będzie płonął już dość mocno, położyć drugi pniak na górę. Można zrezygnować z tworzenia płaskich powierzchni i wtedy też możliwe jest rozpalenie, ale „umęczymy” się wtedy dużo bardziej, próbując podtrzymać ogień w jego początkowej fazie. Jest też opcja, w której zamiast układać suchą podpałkę, kładziemy żar z rozpalonego wcześniej ogniska. Tutaj warto sobie przetestować jaki sposób najlepiej nam odpowiada. Dużo zależy od warunków w jakich się znaleźliśmy i okoliczności przyrody.
Ciekawym wariantem najdy jest wersja z trzema pniakami. Kładziemy na ziemi równolegle obok siebie dwa pniaki, a trzeci na górze między nimi, tworząc w ten sposób mini-piramidę3. Niektórzy mogą uznać ten sposób za prostszy, choć jest prawdopodobnie bardziej pracochłonny w przygotowaniu.
Zalety
- wymaga tylko rzadkiego doglądania
- płonie bardzo długo
- dobrze i równomiernie ogrzewa całe ciało w nocy
Wady
- wymaga narzędzi
- trudne w przygotowaniu
- czasochłonne w przygotowaniu
- daje mało światła
- nie można na nim gotować
Ognisko szwedzkie, szwedzka pochodnia, szwedzki ogień
Wynalazek ogniska szwedzkiego, zwanego też szwedzką pochodnią, tradycja przypisuje - co oczywiste - Szwedom, a konkretnie szwedzkim żołnierzom z czasów wojny trzydziestoletniej (1618-1648). Spotyka się jednak też nazwy świeca kanadyjska i świeca fińska. Osobiście jednak przychyliłbym się do pierwszej ewentualności 🙂
Szwedzka pochodnia zdobyła w ostatnich latach sporą popularność. Można nawet kupić gotowe do odpalenia konstrukcje. Z pochodnią, którą niesie się w ręku, łączy ją właściwie tylko nazwa (jeśli szukasz tej drugiej, zajrzyj do tekstu o tym, jak zrobić pochodnię).
Ognisko typu szwedzkiego jest bardzo oszczędne, jeśli chodzi o zużycie paliwa. Płonie wyraźnie dłużej niż ognisko typu tipi przy podobnej objętości użytego paliwa - zależnie od rozmiaru pnia zwykle od 2 do 5 godzin4. Wymaga też tylko rzadkiego doglądania. Dodatkowo można na nim stawiać garnki i inne naczynia do gotowania. Grzeje natomiast głównie ku górze, więc świetnie nadaje się do gotowania, ale słabiej ogrzewa siedzących dookoła.
Ten rodzaj ogniska występuje w wielu odmianach i istnieje kilka sposobów na jego przygotowanie.
Aby tego dokonać, potrzebne jest trochę praktyki i wprawy w posługiwaniu się narzędziami. Po pierwsze trzeba zdobyć odpowiednich gabarytów kawał drewna, najlepiej równo ucięty odcinek pnia drzewa o wysokości 0,5-1 metra. Taki pieniek należy rozszczepić wzdłuż (przy pomocy piły lub siekiery) na przynajmniej 4 w miarę symetryczne kawałki.
Następnie musimy usunąć część rdzenia pniaka, tak aby po ponownym złożeniu drewna, w środku pozostała nam pusta przestrzeń.
Ponadto tak rozszczepiony pniak należy po złożeniu związać “do kupy”, najlepiej drutem lub łańcuchem, aby wszystko było stabilne i nie rozpadło się. W ostateczności możemy w tym celu użyć sznurka, ale musimy liczyć się z tym, że prędzej czy później się przepali.
Pomiędzy rozszczepione kawałki pnia możemy też włożyć dystansujące patyczki, aby całość była bardziej przewiewna. Wiadomo - tlen jest jednym z elementów trójkąta ognia.
Kiedy mamy już gotową konstrukcję, do środka wkładamy podpałkę i podpalamy. Skuteczne odpalenie szwedzkiej pochodni może być problematyczne, dlatego przygotuj sobie zawczasu większą ilość podpałki i dokładaj ją w razie konieczności.
Gdy szwedzki ogień zapłonie, to nie musisz się już o niego martwić - nie trzeba do niego dokładać i będzie płonąć bardzo długo bez jakiejkolwiek ingerencji. (Nie zostawiaj go jednak bez opieki - jak każdego ognia.)
Zalety
- wymaga tylko rzadkiego doglądania
- dobre do gotowania
- długi czas spalania (zależnie od rozmiaru pnia zwykle 2-5 godzin)
- wydajne zużycie paliwa
Wady
- wymaga narzędzi
- wymaga dłuższego czasu do przygotowania
- trudno rozpalić
- wymaga dużo rozpałki
- potrzebny jest duży “kawał drewna”
Ognisko piramida zwane też „stosem”
Ognisko piramida to bardzo wydajny i inteligentny sposób palenia ognia w warunkach polowych. Ma wiele zalet, szczególnie jeśli chcemy spędzić ciepłą noc nie budząc się co chwilę, w celu dołożenia do ognia.
Ognisko piramida lub w bardziej staropolskiej wersji „ognisko stos” (dzięki Tomek za informację) jest typem ogniska palącym się od góry1. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie daje dużo dymu i pali się równomiernie. Nie potrzebuje też ciągłego nadzoru.
Zmontowanie takiego rodzaju ogniska jest proste, ale może być czasochłonne. Należy rozpocząć od zebrania odpowiednich gałęzi o różnych grubościach. Na samym dole układamy równolegle dwa lub trzy najgrubsze kawałki. Będzie to podstawą naszej konstrukcji. Następnie układamy warstwę odrobinę cieńszych gałęzi, prostopadle do poprzednich. Każda kolejna warstwa znowu będzie cieńsza i ułożona prostopadle do poprzedniej. W ten sposób budujemy piramidę na której szczycie układamy podpałkę. Teraz wystarczy odpalić podpałkę i ognisko gotowe.
Warto też zwrócić uwagę, aby nie kłaść gałęzi w poszczególnych warstwach zbyt ciasno. Chodzi o to, żeby płonący ogień miał stały dopływ tlenu.

Zależnie od ilości warstw, grubości gałęzi, których użyliśmy oraz wysokości naszej piramidy, może ona płonąć od godziny aż do kilku godzin bez dokładania drewna (doglądać jej jednak trzeba). W razie wypalenia się materiału, wystarczy dorzucić kilka nowych gałęzi.
Jeśli chcemy, aby nasze ognisko piramida (nazywane też ogniskiem „do góry nogami” albo odwróconym) płonęło dłużej, możemy trochę ciaśniej ułożyć drewno, aby ograniczyć dopływ tlenu. Możemy też podsypać „tu i tam” odrobinę ziemi, piasku, lub jakiegokolwiek sypkiego i niepalnego materiału.
Ognisko będzie paliło się wtedy wolniej, jednak w większości wypadków, będzie wydzielało więcej dymu.
Dużą zaletą tego rodzaju ogniska jest możliwość jego rozpalenia na śniegu lub na podmokłym gruncie.
Zalety
- w miarę prosta konstrukcja
- nie wymaga dużo uwagi
- łatwe w rozpaleniu
- można rozpalić nawet na śniegu
Wady
- może wymagać narzędzi
- wymaga czasu na ułożenie
Ognisko od góry w praktyce, czyli jak wyszło u mnie
Tyle teorii. Jesienią ułożyłem takie ognisko od góry na działce i sprawdziłem, ile z powyższych obietnic wytrzymuje spotkanie z mokrym drewnem i porywistym wiatrem. Od razu uprzedzam, że bez kombinowania się nie obeszło 😉
Drewno posortowałem od najgrubszych kawałków do najcieńszych i rozłożyłem w rzędzie na trawie, żeby przy układaniu sięgać po kolejne bez szukania. Stos nie musi być idealny. Można by poucinać drewno na równiutkie klocki, żeby wyglądało jak w folderze, ale kto ma na to czas? Ważniejsze są szpary między szczapami, bo ogień potrzebuje powietrza. U mnie drewno było nierówne, więc szpary zrobiły się praktycznie same. Na podpałkę pocięłem na drobne kawałki zwykłą deseczkę. Użyłem po prostu tego, co miałem pod ręką.

Tego dnia mocno wiało, a dzień wcześniej padało, więc drewno nie było całkiem suche. Normalnie rozpaliłbym ognisko w osłoniętym miejscu, ale chciałem, żeby wszystko było dobrze widać, więc stos stanął w miejscu bardziej otwartym na wiatr. Pewnie zauważysz, że stoi na trawie, a na początku tekstu radzę oczyścić ziemię do gołej gleby i przy silnym wietrze odpuścić. Na działce trawa była mokra po deszczu, a woda stała pod ręką. W lesie przy takim wietrze tego ogniska bym nie rozpalał.
Na szczyt poszły wióry strugane nożem ze świeczki. Stosowałem je wielokrotnie, ale świeczka świeczce nierówna, bo każda ma inny wosk. Tym razem miałem zwykłą białą świeczkę i jej wosk okazał się bardzo słaby. Najlepiej sprawdzają się do tego świeczki olejowe. Do tego przy mocnym wietrze bardzo trudno rozpalić ogień, nawet z dobrą podpałką. Po kilku minutach musiałem zaakceptować porażkę - było jasne, że tak to się w ten wietrzny, jesienny dzień nie zapali.
Tutaj zastosowałem cheata i użyłem podpałki do grilla. Z małą pomocą, ale się udało. Dlatego z punktem „łatwe w rozpaleniu” na liście zalet przy wietrze i mokrym drewnie bym polemizował.

Ciekawe było to, co stało się potem z wiatrem. Przy rozpalaniu był największą przeszkodą, ale kiedy ogień już się zajął, zaczął być jego sprzymierzeńcem i tylko go podsycał.
A czy potem paliło się samo? Tak, i ta część obietnicy się sprawdziła. Raz czy dwa musiałem lekko podepchnąć kawałek konaru, który się przetoczył, i na tym koniec. Drewna nie dokładałem, a ponad godzinę po rozpaleniu wciąż piekłem nad nim ciasto na chleb. Kiedy mniej więcej dwie godziny po rozpaleniu skończyłem, ogień ciągle się palił i musiałem wylać na niego dwie konewki wody. Pewnie paliłby się jeszcze co najmniej pół godziny, a może nawet godzinę. Taki stosik starcza więc na dwie, trzy godziny palenia bez żadnego dokładania.

Z dymem było podobnie jak z rozpalaniem. Przez pierwsze pół godziny, na wilgotnym drewnie, widać go na zdjęciach sporo. Kiedy ognisko paliło się już równo, kopciło mało. Wypalało się trochę niesymetrycznie, ale to żaden problem, bo żar można później lekko przerzucić w inne miejsce.

Największą wadę poczułem, zanim w ogóle zacząłem układać drewno w piramidkę. Przygotowanie drewna w kilku grubościach zajmuje dużo czasu, jest pracochłonne i męczące, a bez narzędzi trudno się do niego zabrać. „Pali się samo” znaczy też tylko tyle, że nie musisz dokładać drewna. Konary potrafią się przetoczyć, co widziałem na własne oczy, więc ogniska trzeba doglądać aż do zgaszenia.
Ognisko studnia
Ognisko studnia to rodzaj ogniska, które czasem jest mylone z ogniskiem piramidą. Ten typ ogniska nie za bardzo nadaje się do rozpalenia w sytuacjach ekstremalnych. Jest raczej tylko fajnie wyglądającym przedstawieniem. Ognisko studnia pali się od dołu. Daje mocny i jasny płomień, ale szybko zużywa paliwo.
Do jego zbudowania potrzebujemy w miarę równych i o podobnej grubości szczap lub gałęzi.

Układamy na przemian po dwa patyki, tak aby każda kolejna warstwa była prostopadła do poprzedniej. W ten sposób powstaje coś na kształt komina lub właśnie studni. W środku umieszczamy podpałkę i podpalamy5. Ogień płonie szybko i już po chwili cała konstrukcja prawdopodobnie nam się zawali 🙂
Jeden z komentujących, Marian, słusznie zauważył, że głównym celem ogniska studnia, jest jego dobra widoczność z dużej odległości. Faktycznie, w sytuacjach ekstremalnych, gdy potrzebujemy zwrócić na siebie uwagę, może to być najlepszym rozwiązaniem.
Zalety
- ładnie wygląda
- mocno grzeje
- widoczne z daleka
Wady
- wymaga narzędzi
- wymaga czasu na ułożenie
- ognisko głównie “dla szpanu”
Ognisko gwiazda
Ognisko gwiazda jest rodzajem ogniska, które płonie długo i wymaga minimalnego nadzoru jednak nie jest całkiem bezobsługowe. Jest też łatwe w przygotowaniu i rozpaleniu.
Do jego zbudowania będziemy potrzebowali kilku grubych gałęzi. Układamy je, kierując ich końce tak, aby niemal spotkały się w jednym punkcie. Niemal, bo musimy zostawić trochę wolnej przestrzeni na podpałkę. Ułożone gałęzie tworzą kształt przypominający gwiazdę, stąd nazwa tego typu ogniska.
Gdy konstrukcja jest gotowa, podpalamy podpałkę. W miarę wypalania się drewna, po prostu podsuwamy je bliżej środka6.

Wadą takiego rodzaju ogniska jest niewielka ilość ciepła, którą wytwarza. Jest jednak dość wydajne jeśli chodzi o ilość zużytego materiału palnego.
Zalety
- długi czas palenia
- łatwe rozpalenie
- łatwe przygotowanie
- w miarę wydajne
Wady
- słabo grzeje
- wymaga podkładu w razie rozpalania na podmokłym gruncie lub śniegu
- może wymagać narzędzi
Ognisko skośne, ognisko pochylone
Ognisko skośne jest rodzajem ogniska, które można odpalić szybko i łatwo. Jest przez to typowym ogniskiem, które najlepiej rozpalić w sytuacjach awaryjnych. Świetnie też sprawi się podczas wietrznej pogody i nie będzie problemów ze spaleniem na nim nawet mokrego drewna. Jest kilka sposobów na rozpalenie ogniska skośnego.
Opiszę tutaj chyba najprostszy z nich. Wystarczy nam do tego jedna, gruba gałąź lub pniak. O niego będziemy opierać końce cieńszych gałęzi, ułożonych w rzędzie - jedna przy drugiej. Pod taką warstwą gałęzi umieszczamy podpałkę. Żeby ułatwić sobie zadanie podpalenia ogniska skośnego, możemy tymczasowo zdjąć kilka gałęzi, które utrudniają nam swobodny dostęp do podpałki.

Po jej odpaleniu uzupełniamy wolną przestrzeń tak, aby gałęzie układały się w jednolitą i w miarę równą warstwę. Tutaj także należy zwracać uwagę na to, aby poszczególne elementy nie były zbyt blisko siebie. Ułatwi to cyrkulację powietrza i zmniejszy szansę na zaduszenie się ogniska. Zmniejszy to też ilość wytwarzanego dymu.
Ognisko skośne, dobrze pali się nawet przy stosunkowo dużym wietrze, pod warunkiem, że ustawimy je w odpowiednim kierunku, to znaczy gdy główna podpora skierowana będzie prostopadle do kierunku wiatru, a podpałka leży po jej osłoniętej od wiatru stronie6.
Wadą tego rodzaju ogniska jest konieczność budowania podwyższenia lub platformy w przypadku śniegu lub podmokłego terenu. Ognisko takie pali się też dość szybko, więc nie jest dobrym rozwiązaniem w miejscu, w którym mamy ograniczony dostęp do paliwa.
Zalety
- łatwe w przygotowaniu
- można palić nawet mokrym drewnem
- najlepszy rodzaj ogniska w sytuacjach awaryjnych
- pali się nawet przy stosunkowo dużym wietrze (jeśli jest odpowiednio ustawione)
Wady
- szybko się wypala
- może być trudne do rozpalenia na śniegu lub na podmokłym terenie
Stosy ogniskowe, czyli harcerskie nazwy ognisk
Jeśli byłeś kiedyś w harcerstwie, to część tych ognisk znasz pod nazwą stosów ogniskowych. Studnię i gwiazdę znajdziesz w harcerskich materiałach pod tymi samymi nazwami, a mój stożek, czyli tipi, harcerze nazywają zwykle wigwamem5, 8 (wiem, pisałem wyżej, że to nazwa nieprawidłowa, ale tak się przyjęło). Z piramidą uważaj. W jednych materiałach tak nazywa się stożek, w innych stos układany z coraz krótszych, pełnych warstw drewna, czyli coś bliższego temu, co ja opisałem wyżej jako piramidę. Studnia bywa z kolei nazywana stosem kwadratowym.
Harcerze mają też kilka stosów, których tutaj osobno nie opisuję:
- tratwa - podkład z grubszych kawałków drewna ułożonych w kwadrat, druga warstwa w poprzek, a na wierzchu właściwe ognisko. Przydaje się na mokrym albo zaśnieżonym gruncie.
- pagoda - stos podobny do studni, ale ułożony z pełnych warstw drewna. Pali się długo, ale daje mało światła.
- ognisko polinezyjskie - dół w ziemi wielkości garnka, a w nim ognisko ułożone w stożek, z brzegami obłożonymi grubszymi gałęziami. To taki krewniak Dakoty, tylko bez kanału na powietrze, więc tak samo nie kop go tam, gdzie pod spodem jest torf albo korzenie.
- ognisko syberyjskie - ognisko z ekranem, czyli ścianką z gałęzi ułożonych poziomo na dwóch wbitych w ziemię palikach. Rozpala się je wtedy, gdy najbardziej zależy nam na ogrzaniu się. Nie myl go z najdą, którą też czasem nazywa się ogniskiem syberyjskim.
Moja ósemka jest bardziej survivalowa niż harcerska, stąd Dakota, najda, szwedzka pochodnia i ognisko skośne, których w harcerskich zestawieniach raczej nie spotkasz.
Które ognisko wybrać?
Wszystko zależy od tego, czego od ognia potrzebujesz. Poniżej masz ściągę z tego, co pisałem wyżej przy każdym z ognisk.
| Potrzebujesz | Ognisko | Dlaczego |
|---|---|---|
| ciepła na całą noc | najda | pali się nawet 8-10 godzin i wymaga tylko rzadkiego doglądania |
| coś ugotować | szwedzka pochodnia albo Dakota | na pochodni postawisz garnek, a w Dakocie ciepło idzie prosto pod naczynie |
| ognia, który mało dymi i słabo go widać | Dakota | płomień jest schowany w ziemi, a mocny ciąg ogranicza dym |
| ognia szybko, w sytuacji awaryjnej | skośne | rozpalisz je szybko, także na wietrze i z mokrym drewnem |
| szybko się ogrzać i wysuszyć ubrania | tipi | daje jasny, ciepły płomień, za to szybko zjada drewno |
| ognia na śniegu albo podmokłym gruncie | piramida | da się ją rozpalić tam, gdzie inne ogniska trzeba stawiać na podkładzie |
| oszczędzać drewno | szwedzka pochodnia albo gwiazda | pochodnia długo pali się z jednego pnia, a w gwieździe kłody podsuwasz do środka dopiero wtedy, gdy się wypalają |
| zostać zauważonym | studnia | wysoki, jasny płomień widać z daleka |
Jak zgasić ognisko?
Każde z opisanych wyżej ognisk trzeba kiedyś zgasić, a to wbrew pozorom nie jest takie oczywiste. Ognisko, które z wierzchu wygląda na wygasłe, pod warstwą popiołu potrafi trzymać żar jeszcze bardzo długo. Dlatego gaś je w czterech krokach:
- Zalej. Wylej na ognisko dużo wody i lej, dopóki nie przestanie syczeć. Grube kłody, np. z najdy albo szwedzkiej pochodni, rozsuń i zalej każdą osobno, ze wszystkich stron.
- Przemieszaj. Łopatką albo kijem przemieszaj popiół i żar z wodą, żeby dotrzeć do tego, co zostało suche na dnie. Zeskrob też żar z nadpalonych końców kłód.
- Zalej jeszcze raz. Dolewaj wody i mieszaj, aż wszystko będzie chłodne.
- Sprawdź dłonią. Zbliż wierzch dłoni do popiołu i nadpalonego drewna. Jeśli czujesz ciepło, wracasz do punktu pierwszego. Jeśli coś jest za gorące, żeby tego dotknąć, jest też za gorące, żeby to zostawić.
Nie zasypuj żaru samą ziemią. Ziemia przykryje ognisko, ale go nie zgasi. Żar tli się pod spodem dalej i potrafi wydostać się na powierzchnię, kiedy Ciebie już dawno tam nie będzie. Jeśli brakuje Ci wody, ziemię albo piasek możesz wymieszać z żarem, ale to tylko uzupełnienie wody, nie jej zamiennik.
Szczególnie uważaj tam, gdzie pod paleniskiem mogą być korzenie albo torf. Jak pisałem przy palenisku Dakota, żar potrafi przejść pod ziemią i wyjść na powierzchnię daleko od ogniska, nawet po kilku dniach. W takim miejscu najlepiej w ogóle nie rozpalać ognia. Jeśli już musisz, przekop i zalej także ziemię pod paleniskiem i wokół niego. Odchodzisz dopiero wtedy, gdy wszystko jest zimne. Nie „prawie zimne”. Zimne.
Najczęstsze pytania o rodzaje ognisk
Jakie ognisko daje najmniej dymu?
Palenisko Dakota, dlatego nazywa się je też ogniskiem bez dymu albo ogniskiem bezdymnym. Mało dymi także piramida, bo pali się od góry i równomiernie. Bez względu na rodzaj ogniska najwięcej zależy jednak od drewna. Mokre i świeże dymi zawsze, więc jeśli dym Ci przeszkadza, pal suchym.
Jakie ognisko pali się najdłużej?
Z ośmiu opisanych tutaj najdłużej pali się najda, nawet 8-10 godzin, zależnie od grubości kłód i gatunku drewna. Szwedzka pochodnia wytrzymuje zwykle od 2 do 5 godzin, a piramida od godziny do kilku godzin bez dokładania. Najkrócej palą się tipi, studnia i ognisko skośne.
Jak rozpalić ognisko na śniegu?
Na gołym śniegu ognisko szybko wytopi sobie dołek i zgaśnie we własnej kałuży. Zrób więc podkład. Ułóż obok siebie kilka świeżych, zielonych kłód mniej więcej grubości nadgarstka, dołóż na nie jedną albo dwie kolejne warstwy, a ostatnią połóż w poprzek1. Z ośmiu opisanych tutaj ognisk na śniegu najlepiej radzi sobie piramida, a gwiazdę albo ognisko skośne bez podkładu trudno będzie utrzymać.
Czym różni się ognisko studnia od piramidy?
Obie konstrukcje układa się warstwami na krzyż, więc łatwo je pomylić. Studnia jest pusta w środku, podpałkę wkłada się do jej wnętrza i ogień idzie od dołu do góry jak w kominie. Pali się szybko, jasno i wysoko, dlatego nadaje się do dawania znaków, a do całonocnego grzania już nie. Piramida jest wypełniona drewnem, każda warstwa jest cieńsza od poprzedniej, a podpałka leży na samym szczycie. Ogień schodzi powoli w dół, więc pali się nawet kilka godzin bez dokładania.
Na koniec
No i macie: 8 rodzajów ognisk, które dobrałem dość subiektywnie. Jest ich trochę więcej, ale wydaje mi się, że wymieniłem wszystkie najważniejsze. A Ty, masz może jakiś ulubiony rodzaj ogniska? Jeśli tak, to napisz o tym w komentarzu.
Źródła
- U.S. Army, FM 3-05.70 „Survival”, rozdz. 7 „Firecraft” (pkt 7-7, 7-8, 7-14, 7-17): landsurvival.com/07.htm
- Wikipedia (fińska), „Rakovalkea”: fi.wikipedia.org/wiki/Rakovalkea
- Wikipedia, „Najda”: pl.wikipedia.org/wiki/Najda
- Wikipedia (angielska), „Swedish torch”: en.wikipedia.org/wiki/Swedish_torch
- Harcopedia, „Rodzaje ognisk” (26.03.2023): harcopedia.pl
- Will McGough, Backpacker, „The 5 Types of Campfire and When to Use Them” (3.01.2018): backpacker.com
- United States Marine Corps, Mountain Warfare Training Center, „Survival Manual Summer 2002”, rozdz. 4 „Expedient Shelters and Fires” (MSVX.02.04), s. 04-7, „Dakota Hole”: archive.org
- 18 Łódzka Drużyna Harcerek „Wierchy”, „Budowa ogniska i stosy ogniskowe”: osiemnastka-zhp.blogspot.com
- Wikipedia (angielska), „Wigwam”: en.wikipedia.org/wiki/Wigwam oraz „Tipi”: en.wikipedia.org/wiki/Tipi




11 komentarzy
A jaki jest wasz ulubiony rodzaj ogniska?
Studnia to ognisko sygnalizacyjne, nie ma zapewniać ciepła tylko być dobrze widoczne
W odpowiedzi do Marian
Hmm, bardzo ciekawa uwaga. Uzupełnię artykuł.
W odpowiedzi do Marian
Ognisko sygnalizacyjne 😂 Chłopie jak chcesz rozpalić ognisko jak pada jedynie studnia. Układasz do środka suchą podpałką na to ukladasz drobniejsze gałązki i coraz grubsze i musi się rozpalić w czasie deszczu. Bo już wszyscy zaczynają cudować jak z nożami taki do tego inny do innej czynności. Wylądował by na bezludnej wyspie to by się z puszki po konserwie cieszył że rybę może nią wypatroszyć 😂😂
Dzięki za ognisko skośne bo jestem harcerzem i mam zadanie zrobić nie banalne ognisko i to ognisko nadaje się w sam raz
W odpowiedzi do Raflo
Cieszę się że mogłem pomóc 😉
W odpowiedzi do Raflo
Dzięki z te wszystkie ogniska jestem harcerzem i mam zadanie na Młodzika żeby opowiedzieć o 6 różnych ogniskach jakie mają zalety a jakie wady😉😊
W odpowiedzi do FilZ
Życzę powodzenia! Czuwaj!
W moim otoczeniu „piramidę” zawsze nazywano „stosem”. Jest to (zdaje się) staropolska nazwa tego typu. Zauważ, że heretyków nie palono na piramidzie, tylko na stosie.
W odpowiedzi do Tomek
Dzięki za informację Tomku, za chwilę uzupełnię artykuł o informację którą podałeś.
NODIA – ognisko syberyjskie wersja XXL – YouTube bez podkładania jakby kto pytał